sobota, 13 lutego 2016

Zatrucie pierwsze




- Naprawdę mnie kochasz?
- Oczywiście, że cię kocham. W życiu nie spotkałem tak cudownej dziewczyny, jaką jesteś ty.

Często wraca myślami do przeszłości. Do chwili, kiedy patrząc jej w oczy wyznawał jej miłość. Wtedy mu wierzyła. Była wtedy głupia. Bardzo głupia. Ufała mu bezgranicznie. Dziś już wie – wszystkie słowa były puste. Nie znaczyły nic. Zupełnie nic. Kłamał, patrząc jej prosto w oczy. Zaufała mu, a on z premedytacją wykorzystał jej naiwność. Zabawił się nią, wykorzystał i zostawił. Była marionetką w jego rękach. Zabawką, która znudziła mu się już po dwóch miesiącach. To jest jednak przeszłość. Przeszłość, do której nie chce wracać. Przyszłość zaś, będzie wyglądała zupełnie inaczej. W jej wizji, widzi jak on cierpi, płacze, dusi się z bólu. A to wszystko za jej sprawą. Zniszczy go. Po prostu go zniszczy. W jej sercu nie ma miejsca na współczucie. Zepsuje go. Zniszczy jego duszę. Doprowadzi go do wewnętrznego upadku. Zabawi się nim. Pójdzie po trupach do celu. Nie będzie miała dla niego litości. Nie okaże mu współczucia. Nie wyciągnie do niego ręki, kiedy będzie staczał się na samo dno. Zrobi wtedy zupełnie coś innego; odejdzie, głośno się śmiejąc. Będzie się tylko przyglądać, jak wije się z bólu.
Z oddali obserwuje, jak jej starsza siostra rozmawia z nim i jego przyszłą żoną. Widzi, jak mocno ściska jego rękę, a on się do niej uśmiecha.  Kiedyś do niej się tak uśmiechał. Tylko ona wie, że już za niedługo ten przesłodzony uśmieszek zniknie z jego gęby, a to wszystko dzięki niej. Nie będzie miała litości. Nie dla niego. Tak bardzo pragnie jego cierpienia. Za każdym razem, kiedy o nim myśli, jej serce pokrywa się jadem, który niszczy powoli jej wnętrze. Wtedy staje się zła i zepsuta. Zapomina, co to dobroć i miłość. Nienawiść do niego, psuje ją. Sprawia, że ona również stacza się na samo dno. Staje się kimś, kim tak naprawdę nie jest. Chęć zemsty, jest jednak o wiele silniejsza. Nie myśli o innych. Myśli tylko o tym, aby on cierpiał z taką siłą,  z jaką, kiedyś cierpiała ona. To on ją zniszczył. To on doprowadził do tego, że kiedyś spadła na samo dno. Nikt, nigdy, nie zdeptał tak mocno jej serca, jak on to zrobił.
Ale ona się podniosła.
Skrzywdzi go z taką siłą, że nigdy się nie podniesie. Nigdy.
Odpłaci mu się za wszystko, co jej zrobił. Co zrobił im.
Musi cierpieć. Nie ma prawa, wyjść z tego wszystkiego cało. I nie wyjdzie. Już ona o to zadba.
Szatynka uśmiecha się do nich, podaje im rękę i odchodzi. Oni wsiadają do samochodu i odjeżdżają. Już nie może się doczekać, co ma do powiedzenia jej siostra. Chce wiedzieć o nim wszystko. Każda informacja, będzie przydatna. Byle tylko, uderzyć w jego najczulszy punkt. Każdy ma jakąś piętę Achillesową, prawda? Nawet on. Mężczyzna, który, kiedyś był jej ideałem. Właśnie, kiedyś. Dziś, nie znaczy dla niej nic. Kompletnie nic. Jest zerem. Przeszłość nie ma dla niej żadnego znaczenia. Nie odpuści, dopóki go nie zniszczy.
- I jak? – siostra siada koło niej i ściąga z nosa okulary przeciw słoneczne, przygląda jej się uważnie. Widzi w oczach swojej młodszej siostry chęć zemsty. Dobrze wie, że ona nie odpuści. Nie zmieni zdania. Nie zrezygnuje z tego pomysłu. Jest za bardzo zdeterminowana. Chęć zemsty ją zaślepia. Sprawia, że przestała patrzeć na uczucia innych. – Przyjęli moją ofertę. Zgodzili się, abym zaprojektowała im ogród.
- Myślisz, że są szczęśliwi?
- Wydaje mi się, że tak. Ona na pewno go kocha.
- A on ją?
- Nie wystarczy ci, że są szczęśliwi?
- Masz rację, to mi wystarczy. Teraz są, ale za jakiś czas ja mu to szczęście odbiorę.
- Jesteś pewna, że chcesz go skrzywdzić?
- Nigdy, niczego tak bardzo nie pragnęłam, tak jak jego cierpienia.

- Nie mogę uwierzyć, że zakochałeś się we mnie.
- To uwierz. Jesteś najlepszą rzeczą, jaka spotkała mnie w moim życiu.

Po raz kolejny, wraca do przeszłości. Najczęściej, robi to późną nocą. Wtedy, nawet najmniejsze wspomnienie, powraca do niej. Mimo wszystko, nie potrafi wyrzucić z serca, tego przeklętego, cholernego uczucia, które zniszczyło jej życie. Miłość ją zniszczyła. Miłość sprawiła, że spadła na samo dno. Przez miłość stoczyła się. Ale to on, dokonał ostatecznego zniszczenia. Opuścił ją i zniszczył. To przez niego zapomniała, co to dobroć. Sprawił, że przestała wierzyć w miłość. Okazał się narkotykiem, z którego nie potrafiła zrezygnować. Kilka lat temu, nie potrafiła bez niego normalnie funkcjonować. Była w stanie, zrobić dla niego wszystko. I robiła. Ryzykowała dla niego wiele. A on odpłacił jej się tym, że przez niego upadła i cudem się podniosła. Kiedy stała nad przepaścią, sam, własnymi rękami, popchnął ją w dół. Spadała, spadała, aż znalazła się na samym dnie. A obiecał jej, że zawsze będzie mogła na niego liczyć. Wtedy też kłamał. Perfidnie kłamał.

- Kochanie, pamiętaj, że będę z tobą na dobre i na złe.
- Naprawdę?
- Tak , przyrzekam ci to.

Zmieniła się. Jest już inną osobą. Przestała być zagubioną, biedną dziewczynką, z której wszyscy się śmieją. Teraz jest pewna siebie. Doskonale wie, czego chce. Zna swoją wartość. Nie pozwala sobą pomiatać. Pewność siebie jest jej największym plusem. Mimo przeciwności losu, udało jej się do czegoś dojść w życiu. Spełniła jedno ze swoich marzeń – została nauczycielką języka francuskiego . Wieczorami, pracuje w klubie fitness. Robi to, co kocha i w jakimś stopniu jest szczęśliwa. Nie do końca, ale jest.
Musi przestać, rozdrapywać stare rany. Musi zapomnieć o kilku sprawach z przeszłości, które wciąż się za nią ciągną. Ona też nie jest bez winy. Też kogoś skrzywdziła. Nie może, jednak pozwolić na to, aby przeszłość, przeszkodziła jej w realizacji tego najważniejszego celu.

- Jesteś pewna, że tego chcesz?
- Tak, nie mam innego wyjścia. Tak będzie najlepiej.

- A co jeśli cię pozna? – siostra siada koło niej na skórzanej kanapie i podaje jej kubek z gorącą czekoladą. – Pomyślałaś o tym?
Nie odpowiada. Przez dłuższą chwilę milczy, wpatrując się w zdjęcia wiszące na ścianie. Fotografie sprawiają, że na chwilę znowu powraca do przeszłości, a przecież tak tego nie lubi. Wstaje z kanapy, podchodzi do brązowej komody i bierze ramkę ze zdjęciem do rąk. Opuszkami palców, jeździ po szkle. Uśmiecha się lekko i obraca w stronę siostry, która nie ruszyła się z miejsca. Wraca na swoje miejsce, siada blisko starszej siostry, a na jej kolanach kładzie ich wspólne zdjęcie, wykonane siedem lat temu
- Myślisz, że mnie pozna? Spójrz na zdjęcie, a następnie popatrz na mnie. Nie pozna mnie, nie ma szans na to. Zmieniłam się – przyglądając się fotografii, sama nie może uwierzyć w to, jak bardzo się zmieniła. W niczym nie przypomina dziewczyny ze zdjęcia, które zostało zrobione, kiedy była młoda, naiwna i głupia. Bardzo głupia.  Teraz już taka nie jest.
- Może poznać się po oczach – odpowiada starsza siostra.
- Po oczach?
- Tak. Twoje oczy nic się nie zmieniły.
- Nie bądź śmieszna. On, nigdy nie dostrzegał, takich szczegółów.

- Uwielbiam twoje oczy, są takie piękne.
- Są zwyczajne. Mają normalny, brązowy kolor.
- Nie, dla mnie są najpiękniejsze na świecie.

Wściekła głośno krzyczy. Kolejna sukienka, ląduje na podłodze. Bierze do ręki następną i zakłada ją na siebie. Przygląda się swojemu odbiciu w lustrze. Ta też jej się nie podoba. Zrezygnowana, ściąga z nóg czarne szpilki i rzuca się na łóżko. Nie może się tak łatwo poddać. Nie tym razem. Przecież musi go zniszczyć, prawda? Jedna przeszkoda, nie sprawi, że zrezygnuje ze swojego planu. Podnosi się z łóżka i zaczyna krążyć po swojej sypialni. Wzrok, zatrzymuje na ulubionym, czarnym dresie. Nagle, przypomina jej się to, co starsza siostra opowiadała o jego narzeczonej; zwykła, prosta, dziewczyna. Czyli takie teraz lubi? Szare myszki? Czyżby zmienił swoje upodobania? Nie pociągają go już wytapetowane panny, w króciutkich spódniczkach? Aż tak bardzo się zmienił?
Jeśli takie mu się właśnie podobają, to taka właśnie będzie. Dla niej to nic trudnego, przecież, kiedyś taka właśnie była. Czyli szykuje się powrót do przeszłości.

- Kocham twoją naturalność. Uwielbiam w tobie, twoją delikatność.

Widzi, jak wychodzi ze swojego samochodu, rozmawiając przez telefon. Uśmiech nie schodzi mu z twarzy. Z bagażnika granatowego Lexusa, wyciąga sportową torbę. Przygląda mu się uważnie. Mimo odległości, która teraz ich dzieli jest w stanie dostrzec, jak zmienił się wizualnie od chwili, kiedy widzieli się po raz ostatni.  Zmężniał. Czarny podkoszulek, który ma na sobie, podkreśla jego dobrze zbudowaną sylwetkę. Kilkudniowy zarost, dodaje mu męskości. I ten cholerny uśmiech; idealne, proste, bielutkie zęby. Oczy, w które kiedyś tak kochała się wpatrywać, chowa za ciemnymi okularami.
Cholera.
Zdenerwowana, potrząsa szybko głową. Nie może przecież o nim myśleć w taki sposób. Musi zapomnieć o tym, że kiedyś cholernie jej się podobał i była w nim zakochana do szaleństwa. Wszystko, co jest związane z ich przeszłością, powinno pójść w niepamięć i nie wracać do jej umysłu, w którym od czasu do czasu, pojawiają się te szczęśliwe chwile z nim w roli głównej. Przecież jej celem jest zniszczenie go, a rozpamiętywanie przeszłości, z którą od czasu do czasu musi jeszcze walczyć, nie pomoże jej w tym. Wręcz przeciwnie, może wszystko skomplikować.
Jej postawa, zmienia się w jednej chwili. Jest gotowa do niego podejść. Musi wykorzystać sytuację, że nadal stoi przy swoim samochodzie i nie wszedł jeszcze do budynku, w którym pracuje. Bierze swoją torebkę, wychodzi z samochodu siostry i zaczyna iść w jego stronę. Szuka czegoś w sportowej torbie, więc jeszcze jej nie zauważa. Im jest bliżej, tym serce zaczyna jej coraz bardziej łomotać. W głowie jeszcze raz powtarza, cały swój idealny plan, który opiera się na samych kłamstwach. Będzie kłamać. Będzie łgać. Zrobi dokładnie to samo, co robił on, kilka lat temu. Uda, zupełnie inną osobę. Jeśli zajdzie taka potrzeba, to nawet zmieni swoje imię. Wszystko dla osiągnięcia, swojego upragnionego celu.
Jest coraz bliżej niego. Stoi do niej tyłem. Jeszcze chwila i stanie z nim twarzą w twarz.
- Kochanie! – zatrzymuje się w miejscu, kiedy słyszy kobiecy głos i widzi, jak podbiega do niego jego narzeczona i rzuca mu się na szyję. On łapie ją w swoje ramiona, śmieje się głośno i zaczyna się z nią kręcić dookoła. Chyba jest z nią szczęśliwy. Chyba pasują do siebie.
Oni nigdy do siebie nie pasowali. Zawsze byli z dwóch, odmiennych światów.
Jego przyszła żona jest naprawdę śliczną kobietą; długie, gęste, włosy, ciemne oczy, idealna sylwetka. Mimo zwykłego ubioru, łatwo dostrzec piękno kobiety. Przez dłuższą chwilę, śmieją się do siebie. Obejmuje kobietę w pasie, całuje w policzek i razem idą w stronę dużego, szklanego budynku.
Ją, kiedyś też tak traktował.
Stoi dłuższą chwilę, nie ruszając się z miejsca. Pojawienie się jego narzeczonej, pokrzyżowało jej plany. Nie chce do niego podchodzić, kiedy z nią jest. Póki co, musi skupić się tylko na nim. Najważniejszym celem jest on. Inni w tej grze, nie będą mieli znaczenia. Chociaż zdaje sobie sprawę z tego, że przez jej podłe zachowanie, ucierpi także jego dziewczyna. Nie jest aż taka zła. Jej serce, nie jest całkowicie pokryte lodem, znajduje się w nim trochę ciepła. Ale nie ma innego wyjścia. Postąpi tak, jak zaplanowała. Jest już za późno na ucieczkę.
Chce już odejść i wrócić do domu, ale widzi jak on się zatrzymuje, zostawia narzeczoną i zaczyna biec do samochodu. Jest kilka metrów od niej. Ich spojrzenia w pewnej chwili się krzyżują. Patrzy na nią, tymi swoimi zielonymi oczami. Spojrzeniem, którym, kiedyś doprowadzał ją do szaleństwa. Wystarczyło, że raz na nią spojrzał, a ona robiła dla niego wszystko. Nawet najgłupszą i najbardziej niebezpieczną rzecz.
- To jak zrobisz to dla mnie?
- To zbyt ryzykowane, naprawdę. Boję się. A co jeśli mnie przyłapią?
- Kochanie, proszę. Dobrze wiesz, jak wiele od tego zależy. Już mnie nie kochasz? Nie zależy ci na mnie?
- Oczywiście, że cię kocham. Dobrze zrobię to.

Wciąż nie może uwierzyć w to, jaka wtedy była głupia. Teraz, kiedy wciąż na nią patrzy, wie, że kolejny raz, nie popełniłaby tego samego błędu. Tym razem, role się odwrócą. Ona będzie nim manipulować. Ona sprawi, że zrobi dla niej wszystko. Posyła mu delikatny uśmiech i odchodzi.
Przecież jeszcze tu wróci. Ich znajomość, dopiero rozpocznie się na nowo.
Relacja, która zniszczy mu życie i odbierze wszystko, co posiada.
Sprawcą tego wszystkiego, będzie ona.
Ta, którą kiedyś sam zniszczył i sprawił, że upadła. Za jakiś czas, role się odwrócą. A on pożałuje, że wpuścił ją do swojego życia. Pożałuje.


_____________________________________________________________________

Son