-
Naprawdę mnie kochasz?
-
Oczywiście, że cię kocham. W życiu nie spotkałem tak cudownej dziewczyny, jaką
jesteś ty.
Często wraca myślami do przeszłości. Do
chwili, kiedy patrząc jej w oczy wyznawał jej miłość. Wtedy mu wierzyła. Była
wtedy głupia. Bardzo głupia. Ufała mu bezgranicznie. Dziś już wie – wszystkie
słowa były puste. Nie znaczyły nic. Zupełnie nic. Kłamał, patrząc jej prosto w
oczy. Zaufała mu, a on z premedytacją wykorzystał jej naiwność. Zabawił się
nią, wykorzystał i zostawił. Była marionetką w jego rękach. Zabawką, która
znudziła mu się już po dwóch miesiącach. To jest jednak przeszłość. Przeszłość,
do której nie chce wracać. Przyszłość zaś, będzie wyglądała zupełnie inaczej. W
jej wizji, widzi jak on cierpi, płacze, dusi się z bólu. A to wszystko za jej
sprawą. Zniszczy go. Po prostu go zniszczy. W jej sercu nie ma miejsca na
współczucie. Zepsuje go. Zniszczy jego duszę. Doprowadzi go do wewnętrznego
upadku. Zabawi się nim. Pójdzie po trupach do celu. Nie będzie miała dla niego
litości. Nie okaże mu współczucia. Nie wyciągnie do niego ręki, kiedy będzie
staczał się na samo dno. Zrobi wtedy zupełnie coś innego; odejdzie, głośno się
śmiejąc. Będzie się tylko przyglądać, jak wije się z bólu.
Z oddali obserwuje, jak jej starsza
siostra rozmawia z nim i jego przyszłą żoną. Widzi, jak mocno ściska jego rękę,
a on się do niej uśmiecha. Kiedyś do niej się tak uśmiechał. Tylko
ona wie, że już za niedługo ten
przesłodzony uśmieszek zniknie z jego gęby, a to wszystko dzięki niej. Nie
będzie miała litości. Nie dla niego. Tak bardzo pragnie jego cierpienia. Za
każdym razem, kiedy o nim myśli, jej serce pokrywa się jadem, który niszczy
powoli jej wnętrze. Wtedy staje się zła i zepsuta. Zapomina, co to dobroć i
miłość. Nienawiść do niego, psuje ją. Sprawia, że ona również stacza się na
samo dno. Staje się kimś, kim tak naprawdę nie jest. Chęć zemsty, jest jednak o
wiele silniejsza. Nie myśli o innych. Myśli tylko o tym, aby on cierpiał z taką
siłą, z jaką, kiedyś cierpiała ona. To
on ją zniszczył. To on doprowadził do tego, że kiedyś spadła na samo dno. Nikt,
nigdy, nie zdeptał tak mocno jej serca, jak on to zrobił.
Ale ona się podniosła.
Skrzywdzi go z taką siłą, że nigdy się
nie podniesie. Nigdy.
Odpłaci mu się za wszystko, co jej
zrobił. Co zrobił im.
Musi cierpieć. Nie ma prawa, wyjść z
tego wszystkiego cało. I nie wyjdzie. Już ona o to zadba.
Szatynka uśmiecha się do nich, podaje im
rękę i odchodzi. Oni wsiadają do samochodu i odjeżdżają. Już nie może się
doczekać, co ma do powiedzenia jej siostra. Chce wiedzieć o nim wszystko. Każda
informacja, będzie przydatna. Byle tylko, uderzyć w jego najczulszy punkt.
Każdy ma jakąś piętę Achillesową, prawda? Nawet on. Mężczyzna, który, kiedyś był
jej ideałem. Właśnie, kiedyś. Dziś, nie znaczy dla niej nic. Kompletnie nic.
Jest zerem. Przeszłość nie ma dla niej żadnego znaczenia. Nie odpuści, dopóki
go nie zniszczy.
- I jak? – siostra siada koło niej i
ściąga z nosa okulary przeciw słoneczne, przygląda jej się uważnie. Widzi w
oczach swojej młodszej siostry chęć zemsty. Dobrze wie, że ona nie odpuści. Nie
zmieni zdania. Nie zrezygnuje z tego pomysłu. Jest za bardzo zdeterminowana.
Chęć zemsty ją zaślepia. Sprawia, że przestała patrzeć na uczucia innych. – Przyjęli
moją ofertę. Zgodzili się, abym zaprojektowała im ogród.
- Myślisz, że są szczęśliwi?
- Wydaje mi się, że tak. Ona na pewno go
kocha.
- A on ją?
- Nie wystarczy ci, że są szczęśliwi?
- Masz rację, to mi wystarczy. Teraz są,
ale za jakiś czas ja mu to szczęście odbiorę.
- Jesteś pewna, że chcesz go skrzywdzić?
- Nigdy, niczego tak bardzo nie
pragnęłam, tak jak jego cierpienia.
-
Nie mogę uwierzyć, że zakochałeś się we mnie.
-
To uwierz. Jesteś najlepszą rzeczą, jaka spotkała mnie w moim życiu.
Po raz kolejny, wraca do przeszłości.
Najczęściej, robi to późną nocą. Wtedy, nawet najmniejsze wspomnienie, powraca
do niej. Mimo wszystko, nie potrafi wyrzucić z serca, tego przeklętego,
cholernego uczucia, które zniszczyło jej życie. Miłość ją zniszczyła. Miłość
sprawiła, że spadła na samo dno. Przez miłość stoczyła się. Ale to on, dokonał
ostatecznego zniszczenia. Opuścił ją i zniszczył. To przez niego zapomniała, co
to dobroć. Sprawił, że przestała wierzyć w miłość. Okazał się narkotykiem, z
którego nie potrafiła zrezygnować. Kilka lat temu, nie potrafiła bez niego
normalnie funkcjonować. Była w stanie, zrobić dla niego wszystko. I robiła.
Ryzykowała dla niego wiele. A on odpłacił jej się tym, że przez niego upadła i
cudem się podniosła. Kiedy stała nad przepaścią, sam, własnymi rękami, popchnął
ją w dół. Spadała, spadała, aż znalazła się na samym dnie. A obiecał jej, że
zawsze będzie mogła na niego liczyć. Wtedy też kłamał. Perfidnie kłamał.
-
Kochanie, pamiętaj, że będę z tobą na dobre i na złe.
-
Naprawdę?
-
Tak , przyrzekam ci to.
Zmieniła się. Jest już inną osobą.
Przestała być zagubioną, biedną dziewczynką, z której wszyscy się śmieją. Teraz
jest pewna siebie. Doskonale wie, czego chce. Zna swoją wartość. Nie pozwala
sobą pomiatać. Pewność siebie jest jej największym plusem. Mimo przeciwności
losu, udało jej się do czegoś dojść w życiu. Spełniła jedno ze swoich marzeń –
została nauczycielką języka francuskiego . Wieczorami, pracuje w klubie
fitness. Robi to, co kocha i w jakimś stopniu jest szczęśliwa. Nie do końca,
ale jest.
Musi przestać, rozdrapywać stare rany.
Musi zapomnieć o kilku sprawach z przeszłości, które wciąż się za nią ciągną.
Ona też nie jest bez winy. Też kogoś skrzywdziła. Nie może, jednak pozwolić na
to, aby przeszłość, przeszkodziła jej w realizacji tego najważniejszego celu.
-
Jesteś pewna, że tego chcesz?
-
Tak, nie mam innego wyjścia. Tak będzie najlepiej.
- A co jeśli cię pozna? – siostra siada
koło niej na skórzanej kanapie i podaje jej kubek z gorącą czekoladą. –
Pomyślałaś o tym?
Nie odpowiada. Przez dłuższą chwilę
milczy, wpatrując się w zdjęcia wiszące na ścianie. Fotografie sprawiają, że na
chwilę znowu powraca do przeszłości, a przecież tak tego nie lubi. Wstaje z
kanapy, podchodzi do brązowej komody i bierze ramkę ze zdjęciem do rąk.
Opuszkami palców, jeździ po szkle. Uśmiecha się lekko i obraca w stronę
siostry, która nie ruszyła się z miejsca. Wraca na swoje miejsce, siada blisko
starszej siostry, a na jej kolanach kładzie ich wspólne zdjęcie, wykonane
siedem lat temu
- Myślisz, że mnie pozna? Spójrz na
zdjęcie, a następnie popatrz na mnie. Nie pozna mnie, nie ma szans na to.
Zmieniłam się – przyglądając się fotografii, sama nie może uwierzyć w to, jak
bardzo się zmieniła. W niczym nie przypomina dziewczyny ze zdjęcia, które
zostało zrobione, kiedy była młoda, naiwna i głupia. Bardzo głupia. Teraz już taka nie jest.
- Może poznać się po oczach – odpowiada
starsza siostra.
- Po oczach?
- Tak. Twoje oczy nic się nie zmieniły.
- Nie bądź śmieszna. On, nigdy nie
dostrzegał, takich szczegółów.
-
Uwielbiam twoje oczy, są takie piękne.
-
Są zwyczajne. Mają normalny, brązowy kolor.
-
Nie, dla mnie są najpiękniejsze na świecie.
Wściekła głośno krzyczy. Kolejna sukienka,
ląduje na podłodze. Bierze do ręki następną i zakłada ją na siebie. Przygląda
się swojemu odbiciu w lustrze. Ta też jej się nie podoba. Zrezygnowana, ściąga
z nóg czarne szpilki i rzuca się na łóżko. Nie może się tak łatwo poddać. Nie
tym razem. Przecież musi go zniszczyć, prawda? Jedna przeszkoda, nie sprawi, że
zrezygnuje ze swojego planu. Podnosi się z łóżka i zaczyna krążyć po swojej
sypialni. Wzrok, zatrzymuje na ulubionym, czarnym dresie. Nagle, przypomina jej
się to, co starsza siostra opowiadała o jego narzeczonej; zwykła, prosta,
dziewczyna. Czyli takie teraz lubi? Szare myszki? Czyżby zmienił swoje
upodobania? Nie pociągają go już wytapetowane panny, w króciutkich
spódniczkach? Aż tak bardzo się zmienił?
Jeśli takie mu się właśnie podobają, to
taka właśnie będzie. Dla niej to nic trudnego, przecież, kiedyś taka właśnie
była. Czyli szykuje się powrót do przeszłości.
-
Kocham twoją naturalność. Uwielbiam w tobie, twoją delikatność.
Widzi, jak wychodzi ze swojego
samochodu, rozmawiając przez telefon. Uśmiech nie schodzi mu z twarzy. Z
bagażnika granatowego Lexusa, wyciąga
sportową torbę. Przygląda mu się uważnie. Mimo odległości, która teraz ich
dzieli jest w stanie dostrzec, jak zmienił się wizualnie od chwili, kiedy
widzieli się po raz ostatni. Zmężniał.
Czarny podkoszulek, który ma na sobie, podkreśla jego dobrze zbudowaną
sylwetkę. Kilkudniowy zarost, dodaje mu męskości. I ten cholerny uśmiech;
idealne, proste, bielutkie zęby. Oczy, w które kiedyś tak kochała się
wpatrywać, chowa za ciemnymi okularami.
Cholera.
Zdenerwowana, potrząsa szybko głową. Nie
może przecież o nim myśleć w taki sposób. Musi zapomnieć o tym, że kiedyś
cholernie jej się podobał i była w nim zakochana do szaleństwa. Wszystko, co
jest związane z ich przeszłością, powinno pójść w niepamięć i nie wracać do jej
umysłu, w którym od czasu do czasu, pojawiają się te szczęśliwe chwile z nim w
roli głównej. Przecież jej celem jest zniszczenie go, a rozpamiętywanie
przeszłości, z którą od czasu do czasu musi jeszcze walczyć, nie pomoże jej w
tym. Wręcz przeciwnie, może wszystko skomplikować.
Jej postawa, zmienia się w jednej
chwili. Jest gotowa do niego podejść. Musi wykorzystać sytuację, że nadal stoi
przy swoim samochodzie i nie wszedł jeszcze do budynku, w którym pracuje.
Bierze swoją torebkę, wychodzi z samochodu siostry i zaczyna iść w jego stronę.
Szuka czegoś w sportowej torbie, więc jeszcze jej nie zauważa. Im jest bliżej,
tym serce zaczyna jej coraz bardziej łomotać. W głowie jeszcze raz powtarza,
cały swój idealny plan, który opiera się na samych kłamstwach. Będzie kłamać.
Będzie łgać. Zrobi dokładnie to samo, co robił on, kilka lat temu. Uda,
zupełnie inną osobę. Jeśli zajdzie taka potrzeba, to nawet zmieni swoje imię.
Wszystko dla osiągnięcia, swojego upragnionego celu.
Jest coraz bliżej niego. Stoi do niej
tyłem. Jeszcze chwila i stanie z nim twarzą w twarz.
- Kochanie! – zatrzymuje się w miejscu,
kiedy słyszy kobiecy głos i widzi, jak podbiega do niego jego narzeczona i
rzuca mu się na szyję. On łapie ją w swoje ramiona, śmieje się głośno i zaczyna
się z nią kręcić dookoła. Chyba jest z nią szczęśliwy. Chyba pasują do siebie.
Oni
nigdy do siebie nie pasowali. Zawsze byli z dwóch, odmiennych światów.
Jego przyszła żona jest naprawdę śliczną
kobietą; długie, gęste, włosy, ciemne oczy, idealna sylwetka. Mimo zwykłego
ubioru, łatwo dostrzec piękno kobiety. Przez dłuższą chwilę, śmieją się do
siebie. Obejmuje kobietę w pasie, całuje w policzek i razem idą w stronę
dużego, szklanego budynku.
Ją,
kiedyś też tak traktował.
Stoi dłuższą chwilę, nie ruszając się z
miejsca. Pojawienie się jego narzeczonej, pokrzyżowało jej plany. Nie chce do
niego podchodzić, kiedy z nią jest. Póki co, musi skupić się tylko na nim.
Najważniejszym celem jest on. Inni w tej grze, nie będą mieli znaczenia.
Chociaż zdaje sobie sprawę z tego, że przez jej podłe zachowanie, ucierpi także
jego dziewczyna. Nie jest aż taka zła. Jej serce, nie jest całkowicie pokryte
lodem, znajduje się w nim trochę ciepła. Ale nie ma innego wyjścia. Postąpi
tak, jak zaplanowała. Jest już za późno na ucieczkę.
Chce już odejść i wrócić do domu, ale
widzi jak on się zatrzymuje, zostawia narzeczoną i zaczyna biec do samochodu.
Jest kilka metrów od niej. Ich spojrzenia w pewnej chwili się krzyżują. Patrzy
na nią, tymi swoimi zielonymi oczami. Spojrzeniem, którym, kiedyś doprowadzał
ją do szaleństwa. Wystarczyło, że raz na nią spojrzał, a ona robiła dla niego
wszystko. Nawet najgłupszą i najbardziej niebezpieczną rzecz.
-
To jak zrobisz to dla mnie?
-
To zbyt ryzykowane, naprawdę. Boję się. A co jeśli mnie przyłapią?
-
Kochanie, proszę. Dobrze wiesz, jak wiele od tego zależy. Już mnie nie kochasz?
Nie zależy ci na mnie?
-
Oczywiście, że cię kocham. Dobrze zrobię to.
Wciąż nie może uwierzyć w to, jaka wtedy
była głupia. Teraz, kiedy wciąż na nią patrzy, wie, że kolejny raz, nie
popełniłaby tego samego błędu. Tym razem, role się odwrócą. Ona będzie nim manipulować.
Ona sprawi, że zrobi dla niej wszystko. Posyła mu delikatny uśmiech i odchodzi.
Przecież jeszcze tu wróci. Ich znajomość,
dopiero rozpocznie się na nowo.
Relacja, która zniszczy mu życie i
odbierze wszystko, co posiada.
Sprawcą tego wszystkiego, będzie ona.
Ta, którą kiedyś sam zniszczył i
sprawił, że upadła. Za jakiś czas, role się odwrócą. A on pożałuje, że wpuścił
ją do swojego życia. Pożałuje.
_____________________________________________________________________