piątek, 8 kwietnia 2016

Zatrucie drugie


Niewielkie zmiany w zakładkach.


- Dzięki Tobie, staje się lepszym człowiekiem. Zmieniłaś mnie.
- Zmieniła cię miłość.
- Właśnie. Zmieniła mnie, twoja miłość do mnie.

Plan już ułożony. Doskonale wie, jak go zniszczy. Odlicza dni do chwili, kiedy całkowicie zrujnuje jego życie. Już nie może się doczekać, swojego momentu chwały. Ale musi poczekać. Nie może działać pochopnie. Każdy jej ruch, musi zostać dokładnie przeanalizowany. Musi przede wszystkim myśleć. Kierować się rozumem. Zraniona dusza do tej pory, nie pozwoliła zapomnieć o tym, jak bardzo go kiedyś kochała. Kiedyś serce ją zgubiło. Dziś nie może mu na to pozwolić. Jeśli to zrobi, to znowu ona zostanie zniszczona, a nie on. Tym razem, to on ma cierpieć. Teraz przyszła pora na niego. Ona będzie świecić tryumfy, a on będzie cierpiał. Z taką samą siłą, jak ona kiedyś. Zemsta będzie słodka.
Zaczyna odliczać sekundy do ich pierwszego spotkania. Znowu stanie z nim twarzą w twarz. Do jej nozdrzy, dotrze zapach jego perfum. Po kilku latach przerwy, spojrzą sobie w oczy. Jest pewna, że jej nie pozna. Nie ma na to szans. Lata zrobiły swoje. W niczym nie przypomina dziewczyny, którą tak bardzo zranił. Wypiękniała. Zmieniła się wewnętrznie i zewnętrznie. Chęć zemsty zniszczyła ją. Sprawiła, że myśli tylko o tym, aby zadać mu ból. Jej kiedyś czyste serce, stało się zimne i pozbawione skrupułów. Wykorzysta swój spryt. Owinie go sobie wokół palca. Rozkocha go w sobie. Sprawi, że zrobi dla niej wszystko. Uderzy w jego najczulszy punkt, a później będzie się tylko przyglądać i śmiać się z tego, jak cierpi. Jego ból, będzie miodem na jej serce.
- Arielle, jesteś pewna? – Nuria jeszcze raz spogląda na dziewczynę. Martwi się o swoją siostrę, nie chce, aby znowu cierpiała. Jednak jest pewna, że ponowne spotkanie z Danielem, właśnie do tego doprowadzi. Doskonale wie, że ona nie przestała go kochać. Tylko ten cholerny ból sprawił, że chce go zniszczyć. Próbowała odwieść ją od tego pomysłu, ale jej młodsza siostra jest zbyt uparta. Nie dała się przekonać. Jedyne, co jej pozostało to wspieranie siostry. – Proszę cię, zastanów się. Przemyśl to po raz ostatni.
- Nie zmienię zdania! Zrozum to wreszcie – głos Arielle brzmi pewnie. Nie drży ani przez chwilę. Jest pewna. Nie cofnie się. Nie ucieknie, tak jak kilka lat temu. Zbyt długo nad tym wszystkim pracowała, aby teraz stchórzyć. Spogląda na swoje odbicie w lusterku, chwyta torebkę do ręki i wychodzi z samochodu, zostawiając w nim przerażoną Nurię.
Idzie pewnym krokiem w stronę piłkarskiego boiska. Widzi go. Zatrzymuje się na moment, aby mu się jeszcze raz dokładnie przyjrzeć. Wystarcza jej kilka sekund, aby dostrzec jak bardzo zaangażowany jest w swoją pracę. Wie, że robi to co kocha. Ale jej zemsta jest tutaj najważniejsza.
Przymyka na chwilę oczy i przywołuje bolesne wspomnienia. Dzięki nim z jej oczu popłynął łzy. Łzy, które pozwolą jej zrealizować swój plan. Podobno teraz nie jest obojętny na ludzką krzywdę. Wykorzysta to. Od początku powtarza, że nie cofnie się przed niczym, aby tylko zrealizować swój plan. Tak będzie i teraz.
Z jej oczu zaczynają płynąć łzy. Przeszłość zrobiła swoje. Siada na murku, zakrywa twarz w dłoniach i zaczyna wprowadzać w życie dalszą część swojego planu. Planu, który będzie opierał się na samych kłamstwach.
Płacze. Głośno płacze. Tak, aby zwrócić na siebie jego uwagę. Oby tylko jej starania nie poszły na marne. Nie musi jednak dalej tego robić. Piłka, którą grali chłopcy, znalazła się koło niej. Słyszy, że ktoś biegnie w jej kierunku. Delikatnie podnosi głowę, aby zobaczyć kto. To on. Serce zaczyna bić jej coraz szybciej.
- Przepraszam wszystko w porządku? – kuca naprzeciwko niej i swoją dłoń, kładzie na jej ręce. Przez jej ciało zaczyna przechodzić dreszcz. Dawno, nie była tak blisko niego. Znowu na swojej skórze czuje jego dotyk. Dotyk, który powodował u niej szybsze bicie serca i gęsią skórkę. Ale to nie jest istotne. To nie ma znaczenia. Nie ważne jest to, że czuje się dokładnie tak samo, jak kilka lat temu.
Unosi głowę do góry i swoimi zaszklonymi oczami, spogląda na niego. Wierzchem dłoni, ociera łzy ze swoich policzków. Zmartwiony patrzy na nią. Jedna część planu, została wykonana. Zainteresował się nią i dał się nabrać na jej przedstawienie.
- Tak, tak – mówi drżącym głosem, nie spuszczając z niego, swojego smutnego i przerażonego spojrzenia. Zaczyna żałować, że nie ma jakiś siniaków. To zrobiłoby na nim, jeszcze większe wrażenie. – Może pan wracać do pracy. Wszystko w porządku.
- Gdyby wszystko było w porządku, nie siedziałaby tu pani, nie płakała i nie trzęsła się jak galareta. Mogę jakoś pomóc?
- Mi się nie da pomóc – wybucha głośnym płaczem i zakrywa twarz w dłoniach. W duchu śmieje się, że dał się nabrać na tą całą szopkę.
- Może jednak? – nadal trzyma ją za rękę. Aż trudno uwierzyć, że to ten sam człowiek, w którym, kiedyś była tak bardzo zakochana. Stary Daniel, miał gdzieś uczucia innych. Wolał ranić i sprawiać ból. Czyli to jednak prawda, że się zmienił. – Stracił pan, kiedyś wszystko, co pan posiadał? Zresztą, nie ważne.  Niech pan wraca do pracy, a ode mnie się odczepi, dobrze?
Czeka na jego reakcję. On puszcza jej rękę. Wstaje.
- Za piętnaście minut, kończę trening z chłopakami. Niech pani tutaj na mnie zaczeka, dobrze?
Kiwa niepewnie głową na tak. Kiedy odchodzi na jej twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Wysyła Nurii wiadomość, że spokojnie może wracać do domu, bo wszystko idzie zgodnie z planem.
Nie sądziła, że wszystko tak gładko pójdzie. Tak samo jak nie potrafi uwierzyć w to, że zainteresował się jej losem i jest teraz tak bardzo naiwny. Zupełnie tak, jak kiedyś ona była.
- Zawsze będziemy razem. Do końca życia.
- Skąd ta pewność?
- Jesteś tą jedyną. Jestem pewien, że zostaniesz moją żoną i matką moich dzieci. Nic nas nie rozdzieli.
- Chcesz się ze mną ożenić?
- A coś ty myślała. Moją żoną zostanie kobieta, którą będę kochał nad życie. A to ciebie w taki właśnie sposób kocham.

Spacerują razem po parku. Milczą. Odkąd skończył trening i zaproponował jej spacer, nie odezwała się do niego ani słowem. On też milczy. Cierpliwie czeka, aż to ona zacznie coś mówić. Nie chce jej do niczego zmuszać. Zatrzymuje się i siada na pobliskiej ławce. Jak na złość wybrał tą, na której po raz pierwszy ją pocałował. Tutaj dowiedziała się też od niego całej prawdy. Z jednym miejscem ma aż tyle wspomnień. On ich pewnie nie pamięta, ona nie zapomniała o tym wszystkim nawet na chwilę. Teraz, za sprawą jednej ławki, wspomnienia wróciły z podwójną siłą. Ale nie mogą one nad nią zapanować. Musi być silna. Cholernie silna.
- Dlaczego płakałaś? – pyta.
- Każdą nieznajomą dziewczyną tak się interesujesz? – im dłużej przebywa w jego towarzystwie, tym w jej głowie i sercu pojawia się coraz więcej wspomnień. Myliła się myśląc, że przebywanie w jego towarzystwie będzie proste i obejdzie się bez komplikacji. Serce wciąż bije jej jak oszalałe. Dotykając swoich ramion, nadal czuje na swoim ciele gęsią skórkę. Ma wrażenie, że cofnęła się kilka lat wstecz. Siedzą na tej całej ławce. Ich dłonie są splecione. Na jej szyi, składa czułe pocałunki. Nie zwracając uwagi na obraźliwe komentarze starszych pań. Znowu są nastolatkami, a ona wierzy w to, że on ją naprawdę kocha. Jest pewna jego uczuć. To są jednak tylko wspomnienia, które mimo upływu czasu, bolą z taką samą siłą, jak wtedy gdy cała prawda wyszła na jaw.
- Daniel – chwyta jej dłoń i delikatnie ją ściska. – Już się znamy, więc możesz mi teraz powiedzieć, co się stało. Odpowiadając na twoje pytanie, rzadko spotykam na swojej drodze płaczące kobiety, więc nie mam okazji do tego, aby się nimi zainteresować. Jesteś pierwszą.
Tak jak byłam pierwszą, którą zabawiłeś się w tak perfidny sposób. Ale bez obaw. Możesz być spokojny. Za jakiś czas, poczujesz dokładnie to samo, co ja wtedy czułam.
- Arielle – mówi, przenosząc swój wzrok na zakochaną parę, siedzącą naprzeciwko nich. Co jakiś czas, mija ich jakaś zakochana para, która albo szepta sobie czułe słówka, albo się obejmuje. Ale ona nadal musi prowadzić swoją grę. Nie może ani na chwilę wyjść ze swojej roli. Koncentracja przede wszystkim.
Po raz kolejny wybucha głośnym płaczem, zakrywając twarz w dłoniach. Zaczyna trząść się jak galareta.
Czego nie robi się dla zwycięstwa, prawda?
- Ej, co się dzieje? – w jego głosie wyczuwa troskę. Kładzie swoją dłoń na jej plecach i zaczyna delikatnie masować, tak jakby chciał jej dodać otuchy. Jedną ręką, unosi jej podbródek do góry i kieruje twarz Arielle na swoją, tak by mógł spojrzeć w oczy dziewczyny. – Mi możesz powiedzieć.
Wymyśleć jakieś kolejne kłamstwo? Brnąć dalej w to wszystko? Oczywiście, że tak. Kolejna bajeczka sprawi, że jeszcze bardziej, będzie mu jej żal. A o to przecież chodzi. Ma być biedną, zagubioną dziewczyną. A nie kobietą, którą teraz jest.
- Straciłam pracę. Ledwo wiążę koniec z końcem. Miesiąc przed ślubem dowiedziałam się, że narzeczony mnie zdradza, do tego ta dziewczyna jest z nim w ciąży. A mi mówił, że nie chce mieć dzieci!
Z jej oczu wciąż płynął łzy. Zdenerwowana wstaje i z całej siły, rzuca swoją torebkę na ziemię. Kuca przy najbliższym drzewie i opiera się o nie.
- Spokojnie – podchodzi do niej i siada koło niej. Tak naprawdę nie wie, co w tej chwili ma jej powiedzieć. Jest mu coraz bardziej żal dziewczyny. Widzi jak bardzo cierpi. Szkoda tylko, że w tym momencie nie ma pojęcia o tym, że to on jest sprawcą jej największego cierpienia.
A ona brnie w to wszystko dalej.
- Jak ja mam być spokojna, co?! Życie mi się zawaliło. Straciłeś, kiedyś wszystko, co miałeś?!
- Tak, straciłem marzenia – mówi szeptem, unosząc głowę do góry. Przymyka na chwilę oczy. Zastanawia się, czy ma opowiedzieć o sobie, nieznajomej kobiecie. Ale z drugiej strony, raczej się już nigdy nie spotkają. – Jako nastolatek, grałem profesjonalnie w piłkę nożną. Marzyłem o tym, aby zagrać w reprezentacji Meksyku i reprezentować swój kraj na Mistrzostwach Świata – milknie na chwilę, wraca do chwil, kiedy jego największe marzenie było na wyciągnięcie ręki, ale w jednym dniu stracił wszystko. – Miałem na to ogromne szanse. Byłem naprawdę dobry. Bardzo dobry. Interesowały się mną, najlepsze kluby świata. Spełniło się też moje największe marzenie. Dostałem powołanie do reprezentacji. Byłem bliski podpisania kontraktu z Arsenalem Londyn. Klubem, który jest jednym z najlepszych w Anglii. Jednak dzień przed podpisaniem kontraktu i tydzień przed wyjazdem na zgrupowanie kadry miałem poważny wypadek samochodowy. Wylądowałem na wózku. Klub się ode mnie odwrócił, a o grze w kadrze mogłem zapomnieć na zawsze. I zapomniałem. Uwierz mi, że wiem doskonale, co to znaczy stracić wszystko.
Pamięta o tym.  Pamięta o tym, jak opowiadał jej o swoich marzeniach, jak siedziała na trybunach i mu kibicowała.  Wszyscy wróżyli mu świetlaną przyszłość. Był nadzieją reprezentacji Meksyku. Młody, niesamowicie uzdolniony napastnik. Wszystkie dziewczyny w szkole za nim szalały i marzyły o tym, aby zaprosił je na randkę.  Ona też o tym marzyła. O niczym nie zapomniała. Czytała też o jego wypadku o tym, jak z dnia na dzień, staczał się na samo dno.
- Ale z tego, co widzę chodzisz i w sumie nadal robisz to, co kochasz.
- Tak, masz rację. Ale kosztowało mnie to wiele wysiłku i ciężkiej pracy. Miałem też to szczęście, że w moim życiu pojawili się wspaniali ludzie, którzy mi pomogli i zawsze mogłem liczyć na rodziców. To dzięki nim się podniosłem i stanąłem na nogi.
- Mi się nie uda – mówi ściszonym i załamanym głosem. Wstaje z ziemi, podnosi torebkę i odchodzi od niego. Czeka na jego reakcję. Pójdzie za nią, czy nie pójdzie? Nawet jeśli tego nie zrobi, to ona za kilka dni znowu pojawi się w jego życiu. Dokładnie tak jak zaplanowała. Powoli, małymi kroczkami, będzie wkraczać nie tylko do jego umysłu, ale również serca. Zrobi wszystko, aby myślał o niej dniami i nocami. Chce, aby naprawdę się w niej zakochał – taki jest jej plan. Ma ją pokochać miłością szczerą i bezgraniczną, tak aby później jej odejście zabolało go jak najmocniej. Wpadła na najbardziej żałosny na świecie pomysł, ale czego nie robi się do osiągnięcia upragnionego celu. Nie ważne ile osób przez to zrani. Pragnie tylko poczuć satysfakcję z jego bólu i cierpienia.
- Zaczekaj! – woła ją, ale ona udaje, że go nie słyszy. Przyśpiesza kroku, aby myślał, że ucieka przed nim. Głos mężczyzny cichnie, co oznacza, że jest coraz dalej od niego. Czuje jednak, że wystarczyło jedno spotkanie z nim, aby utkwiła w jego głowie.
Tylko, że on też to zrobił.

Składa na jej szyi pocałunki, szepcząc do ucha czułe słowa. Czuje się przy nim taka szczęśliwa.
- Kochanie, zrobisz dla mnie to, co ostatnio?
- Jeszcze raz? Obiecałeś mi, że to już będzie ostatni raz.
- Tak wiem, ale nie mogę tego zawalić. Dobrze wiesz, że od tego zależy moja kariera. Jestem tak blisko spełnienia swoich marzeń. Chcesz, abym stracił szansę na zrealizowanie ich?
- Dobrze wiesz, że nie umiem ci odmówić.

Przekręca klucz w drzwiach i wchodzi do mieszkania swojej siostry. W środku panuje cisza. Damian jest pewnie w pracy, a Sebastian grzecznie bawi się w przedszkolu. W powietrzu czuć zapach sosu pomidorowego, co zapewne oznacza, że Nuria robi na obiad swoje popisowe danie – spaghetti. Arielle ściąga z nóg białe tenisówki, torebkę zostawia na szafce i kieruje się w stronę kuchni. W przestronnej i biało-czarnej kuchni, zastaje siostrę, która siedzi przy stole, czyta ‘’ Cień wiatru’’ i pije swoją ukochaną malinową herbatę. Dopiero, kiedy słyszy kroki Arielle odkłada książkę na bok i przenosi wzrok na brunetkę.
- Widziałaś się z nim?
- Tak – brunetka siada na krześle, opiera się o jego oparcie, wyciąga nogi i uśmiecha się do Nurii.
- I jak? – starsza sióstr nie musi jednak pytać, po wyrazie twarzy Arii, domyśla się, że wszystko poszło dokładnie tak, jak sobie zaplanowała. – Nie poznał cię?
- Coś ty! – Arielle zaczyna się głośno śmiać. Znowu miała rację. Daniel jej nie poznał. Nie miał pojęcia, że przez ten cały czas przebywał w towarzystwie dziewczyny, z którą kiedyś był. – Nawet, kiedy powiedziałam mu swoje imię, nie zorientował się, że ja to ja – dziewczyna wstaje z miejsca, kieruje się w stronę lodówki, wyciąga z niej szarlotkę, kroi po kawałku dla siebie i siostry. Talerzyki z pokrojonym ciastem kładzie na stole i siada z powrotem na swoim miejscu.
- A czułaś coś…?
- Nie. Nie poczułam nic – brunetka kieruje swoje spojrzenie na szarlotkę. Nie chce, aby jej siostra zorientowała się, że poczuła coś podczas tego jednego spotkania. – On już nie robi na mnie żadnego wrażenia.
- Kłamiesz – Nuria jednak nie da się oszukać. Za bardzo zna swoją młodszą siostrę, aby dać się tak łatwo oszukać. Doskonale wie, kiedy Arielle kłamie. Nie ma problemu z rozszyfrowaniem dziewczyny.
- Nie kłamię – Arielle nakłada na widelczyk kawałek szarlotki i wkłada do ust. Robi wszystko, aby uniknąć dalszej rozmowy  na temat swoich uczuć. Silne i niezależne kobiety, a do takich właśnie ona należy, nie rozmawiają o swoich uczuciach. – Przepraszam, ale ja już pójdę. Muszę na jutro sprawdzić, sprawdziany z francuskiego, a za dwie godziny mam zajęcia w klubie. – bierze talerzyk do ręki, podnosi się z krzesła i wychodzi bez słowa. Musi, jak najszybciej zająć się czymś innym. On nie ma prawa zaprzątać jej głowy, to ona ma utkwić w jego umyśle.
I tak będzie. Jest tego pewna.





Son