Niewielkie zmiany w zakładkach.
- Dzięki
Tobie, staje się lepszym człowiekiem. Zmieniłaś mnie.
- Zmieniła cię
miłość.
- Właśnie.
Zmieniła mnie, twoja miłość do mnie.
Plan już ułożony. Doskonale wie, jak go
zniszczy. Odlicza dni do chwili, kiedy całkowicie zrujnuje jego życie. Już nie
może się doczekać, swojego momentu chwały. Ale musi poczekać. Nie może działać
pochopnie. Każdy jej ruch, musi zostać dokładnie przeanalizowany. Musi przede
wszystkim myśleć. Kierować się rozumem. Zraniona dusza do tej pory, nie pozwoliła
zapomnieć o tym, jak bardzo go kiedyś kochała. Kiedyś serce ją zgubiło. Dziś
nie może mu na to pozwolić. Jeśli to zrobi, to znowu ona zostanie zniszczona, a
nie on. Tym razem, to on ma cierpieć. Teraz przyszła pora na niego. Ona będzie
świecić tryumfy, a on będzie cierpiał. Z taką samą siłą, jak ona kiedyś. Zemsta
będzie słodka.
Zaczyna odliczać sekundy do ich
pierwszego spotkania. Znowu stanie z nim twarzą w twarz. Do jej nozdrzy, dotrze
zapach jego perfum. Po kilku latach przerwy, spojrzą sobie w oczy. Jest pewna,
że jej nie pozna. Nie ma na to szans. Lata zrobiły swoje. W niczym nie
przypomina dziewczyny, którą tak bardzo zranił. Wypiękniała. Zmieniła się
wewnętrznie i zewnętrznie. Chęć zemsty zniszczyła ją. Sprawiła, że myśli tylko
o tym, aby zadać mu ból. Jej kiedyś czyste serce, stało się zimne i pozbawione
skrupułów. Wykorzysta swój spryt. Owinie go sobie wokół palca. Rozkocha go w
sobie. Sprawi, że zrobi dla niej wszystko. Uderzy w jego najczulszy punkt, a
później będzie się tylko przyglądać i śmiać się z tego, jak cierpi. Jego ból,
będzie miodem na jej serce.
- Arielle, jesteś pewna? – Nuria jeszcze
raz spogląda na dziewczynę. Martwi się o swoją siostrę, nie chce, aby znowu
cierpiała. Jednak jest pewna, że ponowne spotkanie z Danielem, właśnie do tego
doprowadzi. Doskonale wie, że ona nie przestała go kochać. Tylko ten cholerny
ból sprawił, że chce go zniszczyć. Próbowała odwieść ją od tego pomysłu, ale
jej młodsza siostra jest zbyt uparta. Nie dała się przekonać. Jedyne, co jej
pozostało to wspieranie siostry. – Proszę cię, zastanów się. Przemyśl to po raz
ostatni.
- Nie zmienię zdania! Zrozum to wreszcie
– głos Arielle brzmi pewnie. Nie drży ani przez chwilę. Jest pewna. Nie cofnie
się. Nie ucieknie, tak jak kilka lat temu. Zbyt długo nad tym wszystkim
pracowała, aby teraz stchórzyć. Spogląda na swoje odbicie w lusterku, chwyta
torebkę do ręki i wychodzi z samochodu, zostawiając w nim przerażoną Nurię.
Idzie pewnym krokiem w stronę
piłkarskiego boiska. Widzi go. Zatrzymuje się na moment, aby mu się jeszcze raz
dokładnie przyjrzeć. Wystarcza jej kilka sekund, aby dostrzec jak bardzo
zaangażowany jest w swoją pracę. Wie, że robi to co kocha. Ale jej zemsta jest
tutaj najważniejsza.
Przymyka na chwilę oczy i przywołuje
bolesne wspomnienia. Dzięki nim z jej oczu popłynął łzy. Łzy, które pozwolą jej
zrealizować swój plan. Podobno teraz nie jest obojętny na ludzką krzywdę.
Wykorzysta to. Od początku powtarza, że nie cofnie się przed niczym, aby tylko
zrealizować swój plan. Tak będzie i teraz.
Z jej oczu zaczynają płynąć łzy. Przeszłość
zrobiła swoje. Siada na murku, zakrywa twarz w dłoniach i zaczyna wprowadzać w
życie dalszą część swojego planu. Planu, który będzie opierał się na samych
kłamstwach.
Płacze. Głośno płacze. Tak, aby zwrócić
na siebie jego uwagę. Oby tylko jej starania nie poszły na marne. Nie musi
jednak dalej tego robić. Piłka, którą grali chłopcy, znalazła się koło niej.
Słyszy, że ktoś biegnie w jej kierunku. Delikatnie podnosi głowę, aby zobaczyć
kto. To on. Serce zaczyna bić jej
coraz szybciej.
- Przepraszam wszystko w porządku? –
kuca naprzeciwko niej i swoją dłoń, kładzie na jej ręce. Przez jej ciało
zaczyna przechodzić dreszcz. Dawno, nie była tak blisko niego. Znowu na swojej
skórze czuje jego dotyk. Dotyk, który powodował u niej szybsze bicie serca i
gęsią skórkę. Ale to nie jest istotne. To nie ma znaczenia. Nie ważne jest to,
że czuje się dokładnie tak samo, jak kilka lat temu.
Unosi głowę do góry i swoimi zaszklonymi
oczami, spogląda na niego. Wierzchem dłoni, ociera łzy ze swoich policzków.
Zmartwiony patrzy na nią. Jedna część planu, została wykonana. Zainteresował
się nią i dał się nabrać na jej przedstawienie.
- Tak, tak – mówi drżącym głosem, nie
spuszczając z niego, swojego smutnego i przerażonego spojrzenia. Zaczyna
żałować, że nie ma jakiś siniaków. To zrobiłoby na nim, jeszcze większe
wrażenie. – Może pan wracać do pracy. Wszystko w porządku.
- Gdyby wszystko było w porządku, nie
siedziałaby tu pani, nie płakała i nie trzęsła się jak galareta. Mogę jakoś
pomóc?
- Mi się nie da pomóc – wybucha głośnym
płaczem i zakrywa twarz w dłoniach. W duchu śmieje się, że dał się nabrać na tą
całą szopkę.
- Może jednak? – nadal trzyma ją za
rękę. Aż trudno uwierzyć, że to ten sam człowiek, w którym, kiedyś była tak
bardzo zakochana. Stary Daniel, miał gdzieś uczucia innych. Wolał ranić i
sprawiać ból. Czyli to jednak prawda, że się zmienił. – Stracił pan, kiedyś
wszystko, co pan posiadał? Zresztą, nie ważne.
Niech pan wraca do pracy, a ode mnie się odczepi, dobrze?
Czeka na jego reakcję. On puszcza jej
rękę. Wstaje.
- Za piętnaście minut, kończę trening z
chłopakami. Niech pani tutaj na mnie zaczeka, dobrze?
Kiwa niepewnie głową na tak. Kiedy
odchodzi na jej twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Wysyła Nurii wiadomość, że
spokojnie może wracać do domu, bo wszystko idzie zgodnie z planem.
Nie sądziła, że wszystko tak gładko
pójdzie. Tak samo jak nie potrafi uwierzyć w to, że zainteresował się jej losem
i jest teraz tak bardzo naiwny. Zupełnie tak, jak kiedyś ona była.
-
Zawsze będziemy razem. Do końca życia.
-
Skąd ta pewność?
-
Jesteś tą jedyną. Jestem pewien, że zostaniesz moją żoną i matką moich dzieci. Nic
nas nie rozdzieli.
-
Chcesz się ze mną ożenić?
-
A coś ty myślała. Moją żoną zostanie kobieta, którą będę kochał nad życie. A to
ciebie w taki właśnie sposób kocham.
Spacerują razem po parku. Milczą. Odkąd
skończył trening i zaproponował jej spacer, nie odezwała się do niego ani
słowem. On też milczy. Cierpliwie czeka, aż to ona zacznie coś mówić. Nie chce
jej do niczego zmuszać. Zatrzymuje się i siada na pobliskiej ławce. Jak na
złość wybrał tą, na której po raz pierwszy ją pocałował. Tutaj dowiedziała się
też od niego całej prawdy. Z jednym miejscem ma aż tyle wspomnień. On ich
pewnie nie pamięta, ona nie zapomniała o tym wszystkim nawet na chwilę. Teraz,
za sprawą jednej ławki, wspomnienia wróciły z podwójną siłą. Ale nie mogą one
nad nią zapanować. Musi być silna. Cholernie silna.
- Dlaczego płakałaś? – pyta.
- Każdą nieznajomą dziewczyną tak się interesujesz?
– im dłużej przebywa w jego towarzystwie, tym w jej głowie i sercu pojawia się
coraz więcej wspomnień. Myliła się myśląc, że przebywanie w jego towarzystwie
będzie proste i obejdzie się bez komplikacji. Serce wciąż bije jej jak
oszalałe. Dotykając swoich ramion, nadal czuje na swoim ciele gęsią skórkę. Ma
wrażenie, że cofnęła się kilka lat wstecz. Siedzą na tej całej ławce. Ich
dłonie są splecione. Na jej szyi, składa czułe pocałunki. Nie zwracając uwagi
na obraźliwe komentarze starszych pań. Znowu są nastolatkami, a ona wierzy w
to, że on ją naprawdę kocha. Jest pewna jego uczuć. To są jednak tylko
wspomnienia, które mimo upływu czasu, bolą z taką samą siłą, jak wtedy gdy cała
prawda wyszła na jaw.
- Daniel – chwyta jej dłoń i delikatnie
ją ściska. – Już się znamy, więc możesz mi teraz powiedzieć, co się stało.
Odpowiadając na twoje pytanie, rzadko spotykam na swojej drodze płaczące
kobiety, więc nie mam okazji do tego, aby się nimi zainteresować. Jesteś
pierwszą.
Tak
jak byłam pierwszą, którą zabawiłeś się w tak perfidny sposób. Ale bez obaw.
Możesz być spokojny. Za jakiś czas, poczujesz dokładnie to samo, co ja wtedy
czułam.
- Arielle – mówi, przenosząc swój wzrok
na zakochaną parę, siedzącą naprzeciwko nich. Co jakiś czas, mija ich jakaś
zakochana para, która albo szepta sobie czułe słówka, albo się obejmuje. Ale
ona nadal musi prowadzić swoją grę. Nie może ani na chwilę wyjść ze swojej
roli. Koncentracja przede wszystkim.
Po raz kolejny wybucha głośnym płaczem,
zakrywając twarz w dłoniach. Zaczyna trząść się jak galareta.
Czego nie robi się dla zwycięstwa,
prawda?
- Ej, co się dzieje? – w jego głosie
wyczuwa troskę. Kładzie swoją dłoń na jej plecach i zaczyna delikatnie masować,
tak jakby chciał jej dodać otuchy. Jedną ręką, unosi jej podbródek do góry i
kieruje twarz Arielle na swoją, tak by mógł spojrzeć w oczy dziewczyny. – Mi
możesz powiedzieć.
Wymyśleć jakieś kolejne kłamstwo? Brnąć
dalej w to wszystko? Oczywiście, że tak. Kolejna bajeczka sprawi, że jeszcze
bardziej, będzie mu jej żal. A o to przecież chodzi. Ma być biedną, zagubioną
dziewczyną. A nie kobietą, którą teraz jest.
- Straciłam pracę. Ledwo wiążę koniec z
końcem. Miesiąc przed ślubem dowiedziałam się, że narzeczony mnie zdradza, do
tego ta dziewczyna jest z nim w ciąży. A mi mówił, że nie chce mieć dzieci!
Z jej oczu wciąż płynął łzy. Zdenerwowana
wstaje i z całej siły, rzuca swoją torebkę na ziemię. Kuca przy najbliższym
drzewie i opiera się o nie.
- Spokojnie – podchodzi do niej i siada
koło niej. Tak naprawdę nie wie, co w tej chwili ma jej powiedzieć. Jest mu
coraz bardziej żal dziewczyny. Widzi jak bardzo cierpi. Szkoda tylko, że w tym
momencie nie ma pojęcia o tym, że to on jest sprawcą jej największego
cierpienia.
A ona brnie w to wszystko dalej.
- Jak ja mam być spokojna, co?! Życie mi
się zawaliło. Straciłeś, kiedyś wszystko, co miałeś?!
- Tak, straciłem marzenia – mówi
szeptem, unosząc głowę do góry. Przymyka na chwilę oczy. Zastanawia się, czy ma
opowiedzieć o sobie, nieznajomej kobiecie. Ale z drugiej strony, raczej się już
nigdy nie spotkają. – Jako nastolatek, grałem profesjonalnie w piłkę nożną.
Marzyłem o tym, aby zagrać w reprezentacji Meksyku i reprezentować swój kraj na
Mistrzostwach Świata – milknie na chwilę, wraca do chwil, kiedy jego największe
marzenie było na wyciągnięcie ręki, ale w jednym dniu stracił wszystko. –
Miałem na to ogromne szanse. Byłem naprawdę dobry. Bardzo dobry. Interesowały
się mną, najlepsze kluby świata. Spełniło się też moje największe marzenie. Dostałem
powołanie do reprezentacji. Byłem bliski podpisania kontraktu z Arsenalem
Londyn. Klubem, który jest jednym z najlepszych w Anglii. Jednak dzień przed
podpisaniem kontraktu i tydzień przed wyjazdem na zgrupowanie kadry miałem
poważny wypadek samochodowy. Wylądowałem na wózku. Klub się ode mnie odwrócił,
a o grze w kadrze mogłem zapomnieć na zawsze. I zapomniałem. Uwierz mi, że wiem
doskonale, co to znaczy stracić wszystko.
Pamięta o tym. Pamięta o tym, jak opowiadał jej o swoich
marzeniach, jak siedziała na trybunach i mu kibicowała. Wszyscy wróżyli mu świetlaną przyszłość. Był
nadzieją reprezentacji Meksyku. Młody, niesamowicie uzdolniony napastnik.
Wszystkie dziewczyny w szkole za nim szalały i marzyły o tym, aby zaprosił je
na randkę. Ona też o tym marzyła. O
niczym nie zapomniała. Czytała też o jego wypadku o tym, jak z dnia na dzień,
staczał się na samo dno.
- Ale z tego, co widzę chodzisz i w
sumie nadal robisz to, co kochasz.
- Tak, masz rację. Ale kosztowało mnie
to wiele wysiłku i ciężkiej pracy. Miałem też to szczęście, że w moim życiu
pojawili się wspaniali ludzie, którzy mi pomogli i zawsze mogłem liczyć na
rodziców. To dzięki nim się podniosłem i stanąłem na nogi.
- Mi się nie uda – mówi ściszonym i
załamanym głosem. Wstaje z ziemi, podnosi torebkę i odchodzi od niego. Czeka na
jego reakcję. Pójdzie za nią, czy nie pójdzie? Nawet jeśli tego nie zrobi, to
ona za kilka dni znowu pojawi się w jego życiu. Dokładnie tak jak zaplanowała.
Powoli, małymi kroczkami, będzie wkraczać nie tylko do jego umysłu, ale również
serca. Zrobi wszystko, aby myślał o niej dniami i nocami. Chce, aby naprawdę
się w niej zakochał – taki jest jej plan. Ma ją pokochać miłością szczerą i
bezgraniczną, tak aby później jej odejście zabolało go jak najmocniej. Wpadła
na najbardziej żałosny na świecie pomysł, ale czego nie robi się do osiągnięcia
upragnionego celu. Nie ważne ile osób przez to zrani. Pragnie tylko poczuć
satysfakcję z jego bólu i cierpienia.
- Zaczekaj! – woła ją, ale ona udaje, że
go nie słyszy. Przyśpiesza kroku, aby myślał, że ucieka przed nim. Głos
mężczyzny cichnie, co oznacza, że jest coraz dalej od niego. Czuje jednak, że
wystarczyło jedno spotkanie z nim, aby utkwiła w jego głowie.
Tylko,
że on też to zrobił.
Składa
na jej szyi pocałunki, szepcząc do ucha czułe słowa. Czuje się przy nim taka
szczęśliwa.
-
Kochanie, zrobisz dla mnie to, co ostatnio?
-
Jeszcze raz? Obiecałeś mi, że to już będzie ostatni raz.
-
Tak wiem, ale nie mogę tego zawalić. Dobrze wiesz, że od tego zależy moja
kariera. Jestem tak blisko spełnienia swoich marzeń. Chcesz, abym stracił
szansę na zrealizowanie ich?
-
Dobrze wiesz, że nie umiem ci odmówić.
Przekręca klucz w drzwiach i wchodzi do
mieszkania swojej siostry. W środku panuje cisza. Damian jest pewnie w pracy, a
Sebastian grzecznie bawi się w przedszkolu. W powietrzu czuć zapach sosu
pomidorowego, co zapewne oznacza, że Nuria robi na obiad swoje popisowe danie –
spaghetti. Arielle ściąga z nóg białe tenisówki, torebkę zostawia na szafce i
kieruje się w stronę kuchni. W przestronnej i biało-czarnej kuchni, zastaje
siostrę, która siedzi przy stole, czyta ‘’
Cień wiatru’’ i pije swoją ukochaną malinową herbatę. Dopiero, kiedy słyszy
kroki Arielle odkłada książkę na bok i przenosi wzrok na brunetkę.
- Widziałaś się z nim?
- Tak – brunetka siada na krześle,
opiera się o jego oparcie, wyciąga nogi i uśmiecha się do Nurii.
- I jak? – starsza sióstr nie musi
jednak pytać, po wyrazie twarzy Arii, domyśla się, że wszystko poszło dokładnie
tak, jak sobie zaplanowała. – Nie poznał cię?
- Coś ty! – Arielle zaczyna się głośno
śmiać. Znowu miała rację. Daniel jej nie poznał. Nie miał pojęcia, że przez ten
cały czas przebywał w towarzystwie dziewczyny, z którą kiedyś był. – Nawet,
kiedy powiedziałam mu swoje imię, nie zorientował się, że ja to ja – dziewczyna
wstaje z miejsca, kieruje się w stronę lodówki, wyciąga z niej szarlotkę, kroi
po kawałku dla siebie i siostry. Talerzyki z pokrojonym ciastem kładzie na
stole i siada z powrotem na swoim miejscu.
- A czułaś coś…?
- Nie. Nie poczułam nic – brunetka
kieruje swoje spojrzenie na szarlotkę. Nie chce, aby jej siostra zorientowała
się, że poczuła coś podczas tego jednego spotkania. – On już nie robi na mnie
żadnego wrażenia.
- Kłamiesz – Nuria jednak nie da się
oszukać. Za bardzo zna swoją młodszą siostrę, aby dać się tak łatwo oszukać.
Doskonale wie, kiedy Arielle kłamie. Nie ma problemu z rozszyfrowaniem
dziewczyny.
- Nie kłamię – Arielle nakłada na
widelczyk kawałek szarlotki i wkłada do ust. Robi wszystko, aby uniknąć dalszej
rozmowy na temat swoich uczuć. Silne i
niezależne kobiety, a do takich właśnie ona należy, nie rozmawiają o swoich
uczuciach. – Przepraszam, ale ja już pójdę. Muszę na jutro sprawdzić,
sprawdziany z francuskiego, a za dwie godziny mam zajęcia w klubie. – bierze
talerzyk do ręki, podnosi się z krzesła i wychodzi bez słowa. Musi, jak
najszybciej zająć się czymś innym. On nie ma prawa zaprzątać jej głowy, to ona
ma utkwić w jego umyśle.
I tak będzie. Jest tego pewna.
